18 lipca 2013

Czym jest Sztuka?

"Ryczący automobil jest piękniejszy od Nike z Samotraki" tak o sztuce pisał w XX w. futurysta Filippo Marinetti.
Czy miał rację?
Oczywiście ciężko się dziwić ówczesnemu zachwytowi nad rozwojem technologii. Życie ludzkie dopiero zaczynało przyśpieszać, miasta rosły w górę i jaśniały, a codzienność nabierała nowego, prostszego w obsłudze, znaczenia.
Dziś technologia jest dla nas niczym innym jak elementem każdego dnia.
Niemal codziennie logujemy się na portalach społecznościowych typu Facebook, czy Twitter.
Aktualizujemy tam informacje o sobie, o tym co robimy, z kim się spotykamy itd.
Dostęp do informacji z drugiej strony globu już nas nie zachwyca. Wydarzenia mające miejsce, czy to w Chinach, czy to znowu w Peru możemy sprawdzić w przeciągu kilku sekund!
Mimo to warto choć przez chwilę zastanowić się nad wypowiedzią włoskiego artysty.


Wiemy dlaczego tak napisał, ale czy jesteśmy w stanie dojrzeć ukryty sens tego zdania?
Czy poprzez swoją wypowiedź, aby nie zasygnalizował on, że "ryczący automobil" stanowiący kolejną zdobycz technologii także nie jest sztuką?
XX wiek kojarzymy głównie z wojnami i rozwojem technologii. Jednak tylko nieliczni wiedzą także o absolutnie niezwykłych zmianach, które wówczas zaszły w dziedzinie sztuki.
To właśnie dokonania poprzedniego wieku stworzyły nasze otoczenie!
Nie od wczoraj wiadomo, że to przeszłość odpowiada za dokonania przyszłości.
W kwestii Sztuki pisanej przez duże "S" kolejne lata zmieniały wszystko. Kolejne epoki pozostawiając po sobie cenne pamiątki kształtowały coraz nowsze zapotrzebowania.



Starożytność dała podstawy europejskiej cywilizacji, Średniowiecze ukształtowało świat sakralny, Renesans zaprzeczył ideom poprzedniej epoki i przywrócił kult antyku. Te z kolei trwały i ulegały transformacji niestrudzenie, aż do połowy XX wieku!




Pamiętajmy o tym, że podczas, gdy na zachodzie panował już modernizm, to na gruncie wschodnim wciąż czerpano z klasyki, aby tworzyć "Pałace dla ludu".
Jeśli chodzi o ewolucję sztuki to można się nawet pokusić o twierdzenie, że to koniec XIX wieku stworzył dzisiejszą Sztukę.



Który styl najbardziej?
Otóż secesja! Tak naprawdę styl ten nie wyróżniłby się niczym nowym gdyby nie kilka absolutnie genialnych założeń.
Przede wszystkim sztuka skierowała swą uwagę ku życiu codziennym przeciętnego śmiertelnika.
Opuszczając stare salony stała się czymś powszechnie dostępnym, a przez to także niezwykle popularnym.
Poza rozszerzeniem odbiorców swój sukces "Belle Epoque" zawdzięcza wspieraniu, obecnej już wówczas, idei poszukiwania tożsamości kulturowo-etnicznej.



Kosmopolityczne idee zostały wyparte przez potrzeby odnalezienia odrębności.
Poza tym styl ten był bardzo praktyczny. W architekturze pojawiły się wówczas idee funkcjonalizmu. Domy projektowano tak, by były nie tylko cieszyły oko, ale i były praktyczne w użytkowaniu.
Wygląd, funkcja i odbiorca.
Te trzy słowa przecież po dziś dzień rządzą światem sztuki!
Oczywiście projektowanie obiektów codziennego użytku zostało określone jako "Design".
W Polsce kreowanie obiektów pięknych i jednocześnie dopasowanych do naszych potrzeb nazwano Sztuką Stosowaną. Z czasem nazwę zmieniono. Dziś, mimo własnych określeń takich jak Sztuka Użytkowa, czy Wzornictwo Przemysłowe, wolimy korzystać z krótkiego angielskiego słowa "Design".

(fot. Olga)

Osobiście muszę przyznać, że jestem zwolennikiem idei wprowadzonych przez Secesję.
Przecież poprzednie epoki zamykały Sztukę w ramach świata elit!

(fot. Olga)

Czy naprawdę warto by było do tego wracać?
Bądźmy szczerzy Akademizm wciąż jest żywy- Każdy nowicjusz musi przebrnąć przez zagadnienia takie jak Złoty Podział, czy Martwa Natura.

Kwestią pozostaje jednak obecność klasyki w życiu codziennym.
Dlaczego tak rzadko młodsze pokolenia sięgają do akademickich idei?
Przede wszystkim dlatego, że większość tematów została już przez kogoś zrealizowana.
Poza tym, czy ktokolwiek z nas ma dziś czas na to, aby w całym tym pędzie życia znaleźć dobrych kilka godzin, jak nie dni, na zajmowanie się jednym płótnem?

(fot. Olga)

Czasu się nie cofnie, a świat wciąż skrywa przed nami wiele tajemnic. Dzięki dokonaniom naszych przodków mianem Sztuki nie określa się tylko malarstwa, ale także szkic, grafię, rzeźbę architekturę, we wszelkich jej odmianach, oraz wszystko to co dookoła nas! Może zatem zadaniem sztuki XXI wieku jest właśnie skorzystanie z otwartych ram i znalezienie nowych form wyrazu?

30 czerwca 2013

Vintage

Stare, czy nowe?
Pytanie proste, znane lecz czy odpowiedź taka znowu oczywista?

(Almeria, Hiszpania)

Przez wieki nowoczesność żyła w sporze z tradycją. Nowe idee zastępowały stare, sprawdzone rozwiązania uznając, że te są passe.
Pęd ku najnowszym odkryciom nieraz miewał skutki uboczne.
Do najbardziej znanych należą zjawiska wyburzania i modernizacji występujące głównie w architekturze. Na polskim gruncie jedna z najbardziej kontrowersyjnych akcji miała miejsce w latach 90-tych XIX wieku i dotyczyła budowy Teatru imienia Juliusza Słowackiego w Krakowie.
Dlaczego budowa teatru wzbudziła liczne dyskusję?
Jak to zwykle w naszej ojczyźnie bywa nowe nie potrafi współgrać ze starym.
Nowy budynek teatru wymagał właściwej przestrzeni i godnej lokalizacji.
Niestety na miejsce jego budowy wybrano parcelę zajętą już przez Kościół Ducha Świętego.
Świątynia, o której najstarsze wzmianki pojawiają się już w XIV wieku musiała ustąpić miejsca innej instytucji.
Zastępowanie starego nowym to znana nam praktyka. Znamy ją choćby z manifestu Futurystów, czy z życia codziennego.

(Almeria, Hiszpania)

Mniej inwazyjną i szkodliwą techniką unowocześniania jest modernizacja. 
Przypadków modernizacji lepszych i gorszych znamy wiele. Jedną z najgłośniejszych był remont wnętrz Pałacu Bruhla w Warszawie. Projekt Bohdana Pniewskiego z lat 30'tych XX wieku, poza rozbudową obiektu, zakładał stworzenie wewnątrz historycznego budynku absolutnie nowoczesnych wnętrz.
Przebudowa nie wszystkim jednak się podobała. Podobno nowe wnętrza pałacu nie raz padły ofiarą ostrej krytyki.
Na gruncie europejskim do najsłynniejszych modernizacji można zaliczyć renowację Luwru lat 80'tych XX wieku.
To właśnie jej zawdzięczamy słynną szklaną piramidę projektu Leoh Ming Pei'a.

(Paryż, Luwr)

Nowoczesna konstrukcja oczywiście wzbudziła kontrowersje. Można pokusić się nawet o twierdzenie, że stała się ona wieżą Eiffel'a XX-wieku.
Jednak w przeciwieństwie do najsłynniejszej wieży europy, piramida nie jest konstrukcją samą w sobie, a fragmentem zabytkowego muzeum-pałacu.
Po pewnym czasie oczywiście nowe wejście stało się kolejną wizytówką Paryża. Czy jednak przy okazji nie stało się ono wyznacznikiem klasyki gatunku vintage?
Tylko czym właściwie jest vintage?

(Gran Via, Granada)

Wywodzący się z XIX-wiecznej mody termin dotyczy stylizowania rzeczy na wzór poprzednich epok.
Poza tym vintage są również ubrania i akcesoria mające więcej niż 20 lat!
Czy tylko to?
Otóż nie! Obecnie Vintage wyznacza pewien styl. Nie dotyczy on już tylko mody, historyzmu, wizerunku Lady Del Rey, czy znanych nam wszystkim, zdjęć z polaroidu.




Vintage to także łączenie starego z nowym. Umiejętne i gustowne łączenie tradycji z nowoczesnością.
Vintage wyszedł z narzuconych mu przez modę ram i stał się wręcz dialogiem pomiędzy tym co stare, a tym co nowe.
(Pałac Karola V, Granada, Hiszpania)

W architekturze budynki wykazujące cechy różnych stylów określa się mianem eklektycznych.
Jak jednak zdefiniować stary obiekt posiadający nowoczesne elementy?

(Muzeum Salvadora Dali, Figueres, Hiszpania)

Podobny problem zaczyna się w świecie designu. Design znany nam również jako Wzornictwo Przemysłowe, czy Sztuki Stosowane cały czas czerpie inspirację z dawnych epok. Nie raz się zdarzało, że projektanci czerpali inspirację z klasycznych rozwiązań i nadawali im nowoczesnym charakteru.
Wyniki tego typu zabiegów możemy oglądać zarówno w muzeach sztuki nowoczesnej, butikach, jak i najzwyklejszych sklepach z odzieżą, czy meblami.

(Wystawa Designu, Pinakothek der Modern, Monachium) 

Dawniej cały czas tworzyliśmy coś nowego. Szukaliśmy nowatorskich rozwiązań. Czegoś co wyjdzie z ram klasyki. Czy stworzenie czegoś zupełnie nowego tak naprawdę jest możliwe? Czy w wieku informacji jesteśmy w stanie wykreować coś, czego jeszcze nie było?

(Almeria, Hiszpania)

A może patrząc w przyszłość należy obejrzeć się za siebie? Przecież nowoczesność nie musi oznaczać całkowitego odejścia od tradycji...

(Praca do Comercio, Lizbona)


8 czerwca 2013

Sztokholmu chłód...

Jako, że maj dobiegł końca to warto by było go podsumować...
Zeszły miesiąc rozpoczął się i zakończył długimi weekendami. Ten pierwszy "majówka" stanowi dla większości z nas powód do wyjazdu.

(fot. Olga)

Każdy wie, że majówkę najlepiej spędzić w jakimś ciepłym miejscu. No może nie każdy...
Tegoroczny długi weekend majowy zdecydowałem się spędzić w Sztokholmie.

(fot. Olga)

Do tej pory zawsze odwiedzałem południe. Stąd też wyprawa na północ wydała się czymś zupełnie nowym i niezwykłym.
Przyznam, że Sztokholm pozytywnie mnie zaskoczył.
Przede wszystkim lokalizacją. Miasto zostało zbudowane w pięknej zatoce pośród wody i wysp.
Jak na europejską stolicę przystało Sztokholm, chyba w 70%, składa się z kamienic.
Co ciekawsze wielkomiejska zabudowa w ogóle nie kłóci się z układem zatoki, a wręcz przeciwnie. Wzbogaca ją i zdobi.
Obecny wygląd miasto zawdzięcza XIX-stuleciu oraz brakowi działań wojennych, dzięki czemu zachowało ono historyczną ciągłość.

(fot. Olga)

Osobiście żałuję, że zabrakło mi czasu na swobodne przechadzki po mieście. Przecież to one pozwalają nam  poznać atmosferę miejsca.
Mimo to jestem zadowolony z wyprawy.
Odkryłem, że nasza wizja krajów skandynawskich jest nieco zaburzona. Poza tym zobaczyłem kilka interesujących rzeczy.
                                                   

(fot. Olga)

Najciekawszą był słynny wojskowy statek "Waza". Powstały na cel ataku na Polskę zatoną niemal w samym porcie. Z jednej strony była to tragedia dla kraju i renomy ich stoczni, z drugiej spoczywający na dnie zatoki pozostawał przez lata nietknięty. Dopiero bodajże w latach 70-tych podjęto próby wyciągnięcia go.
Dziś możemy go podziwiać w specjalnie do tego stworzonym muzeum.
Moim zdaniem Vasa muzeum to obowiązkowy punkt wycieczki.
W końcu, gdzie na świecie można podziwiać cały statek od kadłuba aż po szczyty masztów...

(fot. Olga)

Jeśli chodzi o resztę, to na przykład pałacu na starym mieście nie polecam. Jego wnętrza są niemal takie same jak w reszcie europy, także jeśli będziecie mieli mało czasu to możecie sobie ten obiekt odpuścić.

(fot. Olga)

Wracając jednak do wątku obowiązkowych odwiedzin to polecam wizytę na wyspie Drottningholm.
Znajduje się tam pałac królewski z bardzo ciekawymi przyległościami. Najciekawsze z nich to, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, teatr, oraz ciekawy pod względem formy Chiński pawilon. Sam pałac robi wrażenie, jednak w żaden szczególny sposób się nie wyróżnia. 
Poza muzeami warto wspomnieć o miejskich pubach. Co prawda nie zwiedziłem tysięcy, jednak przyznam, że są dość interesujące.

(fot. Olga)

Niektóre zajmują podwórka kamienic w centrum, inne klasyczne lokale użytkowe.
W jednym z tych nadbrzeżnych miałem okazję oglądać ciekawy witraż na suficie. Sprawiał wrażenie jakby pochodził ze statku.

(fot. Olga)

W zasadzie to wszystko o czym na razie mogę napisać.
Oczywiście nie wszystkie obiekty udało mi się zobaczyć, toteż moje informacje mogą być nieco wybrakowane.
Kto wie? Może jeszcze tam wrócę...

(fot. Olga)

Jeśli chodzi o następne posty to oczekujcie ich pod koniec miesiąca.
W razie jakichkolwiek wątpliwości zapraszam na stronę na facebook'u.
Do zobaczenia wkrótce! 


20 maja 2013

Muśnięcie wiosny...

Na zakończenia ciepłego i bardzo miłego weekendu pełnego wrażeń i uniesień chciałbym zaprezentować Wam odrobinę swojej sztuki.
Tym razem znów wrócimy do tematu szkła...


Kruche matowe, bądź przeźroczyste stanowi niezwykły materiał do pracy.
Praca ze szkłem jest niezwykle wdzięczna. Jej efekty są nie tylko użyteczne, ale i po prostu piękne.
Co więcej właściwie oświetlone mogą sprawiać wrażenie obiektów prawdziwie boskich.
Osobiście od kilku lat praktykuję pracę z tym materiałem.
Szkło można wykorzystać i zyskać, bądź zignorować i stracić.
Dobry projekt na szkle może stworzyć niepowtarzalną i piękną kompozycję...
Najpierw należy wybrać obiekt. W przypadku tego materiału mamy szeroki wybór. Lista szklanych obiektów jest bardzo długa. Toteż jako materiał możemy obrać nie tylko obiekt płaski, ale również bryłę przestrzenną.


Od płaskiego talerza po okrągłą misę...
Formy wyrobów szklanych są tak różnorodne, że do pracy możemy obrać coś prostego, falistego, bądź nawet kanciastego.
W tej kwestii doradzam dobrać obiekt do wizji. Niektóre formy po prostu są już atrakcyjne same w sobie i nie wymagają żadnych dodatkowych ornamentów.


Oczywiście od razu ostrzegam. Materiał ten wymaga właściwych materiałów. Uważajcie na to gdzie je kupujecie. Wiele sklepów sprzedaje farby do szkła dla dzieci, które absolutnie nie nadają się dla dorosłych.
Niestety wyżej wspomniane farby pod wpływem wody bezpowrotnie opuszczają gładką taflę... Dlatego po zakup tych materiałów z całą pewnością należy udać się do sklepu dla profesjonalistów.
Osobiście preferuję te do wypalania. Mają one jednak podstawową wadę. Jeśli wybrane przez nas szkło będzie zbyt cienkie to podczas wypalania może popękać, a z pracy zostaną ledwie kawałki...

Kolejnym problemem jest cena. Im lepsze farby tum droższe. Niestety dobre materiały kosztują. Przy czym podczas wyboru kolorów doradzam ostrożność. Nieraz bywało, że nazwa nadana przez producenta nie zgadzała się z rzeczywistością.
Oszczędnym polecam po prostu zakupić podstawowe barwy. Fantastyczne odcienie można stworzyć później samemu podczas pracy.
Poza tym materiał ten jest fantastyczny, a praca z nim niezwykle relaksująca.
Jeśli chodzi o wzory to po prostu najlepiej zdać się na właściwości materiału...

Przede wszystkim liczy się dobry projekt...
Jak i w wielu innych przypadkach dzieło rozpoczyna szkic.
Najlepiej rozrysować sobie co i jak planujemy stworzyć.
Dobry projekt pomoże nam w realizacji pięknego dzieła. Ponad to dzięki niemu nie zgubimy się podczas pracy.
Niestety bywa, że intuicja zawodzi, a szkoda by było później zmywać udane ozdoby...
Jeśli chodzi o wzory to w moim przypadku przeszły one od ciężkich niemal barokowych do lekkich kwiatowych form.



Dlaczego takich?
Podobno prawdziwy magik nie zdradza swoich sztuczek...
To pytanie pozostawię bez odpowiedzi.
Zdradzę Wam tylko, że tworzenie obu tych dzieł sprawiło mi wiele przyjemności.
Jeśli dobrze pamiętam to zarówno butelka jak i miska powstały latem 2012 roku...


Na dziś to już wszystko! Życzę Wam udanego tygodnia i jak zawsze zapraszam do odwiedzin i komentowania!

12 maja 2013

Noce Grenady

Zgodnie z obietnicą opowiem Wam odrobinę o nocnym życiu Grenady...
Zacznę od tego, że mój pobyt w mieście trwał niecałe dwa tygodnie. Do tego doszły jeszcze święta więc wiele o klubach, pubach, czy restauracjach to Wam nie opowiem.
Wielu z Was zapewne miało okazję zwiedzać Hiszpanię. Ci z Was, którzy mieli okazję odwiedzić półwysep Iberyjski to na pewno wiedzą, że jeśli chodzi o nocne życie to ten kraj jest strzałem w dziesiątkę.
Pod względem życia nocnego Grenada niewiele różni się od reszty kraju.
W większości klubów imprezy rozpoczynają się po pierwszej w nocy i trwają do białego rana.
Bary i restauracje działają mniej-więcej do północy toteż przed wyruszeniem do klubu można odwiedzić multum miejsc, aby posiedzieć, porozmawiać i napić się czegoś.



Studenci Erasmusa podobno licznie odwiedzają trzy miejsca: bar Legends oraz kluby El Camborio i Campus.
W kwestii tzw. befor'ów to najlepiej udać się do miejsca poleconego, albo przez mieszkańca, albo przez studenta.
Na ulicach na pewno spotkacie naganiaczy, którzy będą zachęcać do wizyty w konkretnym lokalu, aczkolwiek nie zawsze należy im ufać.
Oczywiście życie nocne to nie tylko głośne kluby, puby, bary etc.
Osobom, które nie przepadają za głośnym życiem mogę zaproponować inny rodzaj aktywności.
Przede wszystkim nocne spacery!




Zabytkowe centrum miasta jest pełne miejsc przyjaznych spacerowiczom. Wiele z nich jest ładnie oświetlone  więc nawet nocą zachęcają do spacerowania.
Najciekawsze miejsca do wieczornych spacerów to na pewno nadrzeczny bulwar w dzielnicy Realejo, Okolice Plaza Nueva, oraz wielokrotnie wspominany Albaycin.


W czasie mojego pobytu główną atrakcją wieczoru były wielkanocne procesje.
Głośne, pełne muzyki, światła świec i lokalnego kolorytu zmieniały centrum w istne pole minowe. Z jednej strony bardzo utrudniały podróżowanie po mieście, z drugiej ich atmosfera czyniła pobyt wyjątkowym.
Wyobraźcie sobie ten niesamowity głośny tłum podążający za głośną,  kolorową procesją.
Te wszystkie stroje, kolory, dźwięki.
Tego typu atrakcję szczególnie polecam osobom religijnym. Procesje tak różne od naszych mogą być nie tylko ciekawym doświadczeniem podróżnym, ale również źródłem inspiracji duchowej.


Na dziś to już wszystko!
Zatem życzę Wam owocnego tygodnia i jak zawsze zapraszam do odwiedzin i komentowania!

13 kwietnia 2013

Ornamenty Alhambry...

Alhambra... Wspaniała twierdza słynąca z przepięknych ogrodów, wielkich obwarowań, oraz niezwykłych arabskich ornamentów...



Górujący nad Grenadą zamek stanowi niezwykłe połączenie funkcji obronnych z rezydencjonalnymi.
Kompleks Alhambry datuje się na drugą ćwierć XIII wieku. Czy cały? Otóż nie! Jak się okazuję w słynnej twierdzy znajdziemy również późniejsze zabudowania, ale o tym później.


Zacznijmy zatem od biletów!
Bilety do Alhambry można nabyć na trzy sposoby! Poprzez rezerwację w internecie, w księgarni Alhambra, oraz w kasach.
W internecie na przykład od niedawna funkcjonują Karty Alhambra. Opcja ta umożliwia wykupienie specjalnego pakietu obejmującego nie tylko twierdzę, ale i inne zabytki Grenady.
Jak wcześniej pisałem obiekt jest oblegany, więc biletami trzeba zająć się możliwie jak najwcześniej.
Jeśli nie zdążycie ich zarezerwować to nie martwcie się! Zawsze pozostają Wam dwie opcje. Nocne zwiedzanie, bądź poranna wizyta w kasach.
Kompleks Alhambry składa się z czterech części: Generalife (czyt. heneralife), tj. ogrodów, Nasrid Palaces , tj. pałaców Nasrida, Alcazaba'y (czyt. Alkazaby), tj. obwarowań, i pałacu Karola V.
Planując wizytę w Alhambrze pamiętajcie o świętach i sjeście! Kompleks można odwiedzać w godzinach 8-14, 17-20, oraz nocą.
Muzeum można zwiedzać na kilka sposobów- istnieją różne bilety dające możliwość zobaczenia tego co nas interesuje.
Pierwszy bilet to "Alhambra General". Bilet ten umożliwia zwiedzenie wszystkiego. Przy czym drobna uwaga. Gdy już go kupicie to zwróćcie uwagę na godzinę wejścia do "Nasrid Palaces". Niestety wstęp do kompleksu pałacowego jest jednorazowy w dodatku trzeba się zjawić o godzinie określonej na bilecie.
Kolejny rodzaj biletu to "Alhambra Gardens". Bilet ten umożliwia zwiedzanie tylko ogrodów.
Dla nocnych marków powstał bilet "Alhambra evening". Umożliwia on wieczorne zwiedzanie "Nasrid Palaces" lub "Generalife".
Kolejna propozycja to "Alhambra experiences". Ten rodzaj biletu umożliwia zwiedzanie pałaców Nasrida i ogrodów. Przy czym wizyta obejmuje dwa wejścia: wieczorne do pałaców, i poranne do ogrodów.
Istnieje także bilet "Another look at the Alhambra". Opcja ta zawiera w sobie pięć tematycznych wycieczek z przewodnikiem. W opcji tej najciekawsza jest możliwość oglądania części kompleksu zamkniętych dla zwykłych zwiedzających!
Ostatnią możliwość to "Granada days". Podobno w każdą niedzielę mieszkańcy Grenady i okolic mają możliwość darmowego zwiedzania. Bilet na to wydarzenie należy rezerwować pod adresem "12 calle Mariana Pineda".
Jeśli chodzi o ceny biletów to zwiedzanie całości kosztuje 13 euro.
Zniżki oczywiście istnieją, ale uwaga! Zniżkę można uzyskać jedynie posiadacz karty "Euro 26". Członkowie stowarzyszeń takich jak ICOM wchodzą za darmo. Co więcej w kasach wolno płacić tylko gotówką.
Poruszanie się po kompleksie jest dość proste. Mimo to polecam zaopatrzyć się w drobną mapkę dostępną za darmo w księgarni Alhambra. Pokazuje ona kierunek zwiedzania, w niektórych momentach bywa wręcz zbawienna. Muzeum wyznaczyło kilka tras zwiedzania. Dla mniej zainteresowanych wyznaczono krótsze trasy. Niestety przejście przez bramkę oznacza brak możliwości powrotu, dlatego jeśli nie chcielibyście czegoś przegapić, to lepiej mieć przy sobie mapkę. Nie jest większa od przeciętnego zeszytu szkolnego, a może się przydać.
Osobiście zwiedzanie muzeum zacząłem od Generalife.




Generalife to najwyżej wysunięta część kompleksu. Obejmuje kilka pawilonów i ogrody.
Muszę przyznać, że przestrzenne założenia parkowe są imponujące.
Nie tylko wykorzystują walory krajobrazu, ale wręcz wprowadzają w nie własny zamysł przestrzeni.
Znaczna ich część przypomina założenia znane nam z miejsc takich jak Wersal.
Większość ogrodów to połączenie symetrycznych rabatek, wypielęgnowanych ścieżek z zawrotną wręcz ilością fontann i ciągów wodnych.





Pawilony Generalife są ciekawe, jednak ich urok nie przebija bogactwa głównej części kompleksu...
"Nasrid Palaces" to najważniejszy punkt Alhambry. Ta część muzeum obejmuje główne pomieszczenia rezydencjonalnej części twierdzy.



To tu zobaczycie najsłynniejsze dziedzińce i sale. Przyznam, że bogactwo ornamentów pałacowej części fortecy pozwala na kolana.





Ściany spływające wręcz od ornamentów to nie wszystko czym pałace Nasrida Was zauroczą.
Poza wspaniałymi salami zobaczycie tu również przepiękne fontanny, dziedzińce...




A nawet kolejne części ogrodów ze wspaniałymi widokami na miasto i góry...




Trzecią część kompleksu stanowi Alcazaba.
Przyznam, ze robi wrażenie, jednak zestawiając ją z pozostałymi atrakcjami to muszę przyznać, że wypada najsłabiej. Mimo to warto ją zobaczyć choćby ze względu na wspaniałe widoki rozpościerające się z wież, czy imponującą formę fortyfikacji...



Ostatnią część kompleksu stanowi Pałac Karola V. Budowla powstała w XVI wieku na zlecenie Karola V. Podobno miała stanowić symbol triumfu chrześcijaństwa nad islamem. Co najciekawsze rezydencja jest uważana za prawdziwą perłę renesansu hiszpańskiego...




Wstęp do pałacu jest darmowy. W budynku znajduje się kilka instytucji muzealnych oraz sklepik. W czasie mojej wizyty można było podziwiać tam wystawę dotyczącą prac restauracyjnych i konserwatorskich na terenie muzeum.
Szczególnie polecam wstęp osobom żywo zainteresowanym problematyką ochrony i konserwacji, lub dziedzinami takimi jak historia sztuki, czy muzeologia.
Jeśli interesujecie się architekturą to polecam wejście na dziedziniec...




Oczywiście to nie wszystko! W trakcie zwiedzania bądźcie czujni! Zarówno w Generalife jak i Nasrid Palaces znajdziecie obiekty, które łatwo przeoczyć! Niestety wiele części twierdzy nie przetrwało próby czasu. Do naszej ery dotrwały jedynie ich szczątki. Mimo to warte uwagi. Wiele z nich stanowiło ważne elementy arabskiej twierdzy. Co ciekawe w wielu miejscach zostały one dosłownie wkomponowane w ogród...




Na zakończenie ostrzegam Was, że po zwiedzeniu całej Alhambry będziecie mieli ochotę na relaks, dlatego w miarę możliwości polecam rozłożenie tej wycieczki na kilka etapów...


Na dziś to już wszystko!
W następnym poście zaprezentuję Wam Grenadę nocą...
Serdecznie zapraszam!